sobota, 13 czerwca 2015

Tłuszcz jako lekarstwo na otyłość? 

The New York Times, 

2 maja 1884 r.


Czytając tytuł tej prasowej notatki, nie mogłam w niego uwierzyć. Bo czy tłuszcz może być lekarstwem na tłuszcz? Brzmi szalenie ciekawie.


Ale to tylko wstęp, bo to, co przeczytałam później, było dla mnie prawdziwą bombą. Już wiem, co stanowi podstawy nowoczesnych diet odchudzających. Zachęcam wszystkich, którzy lubią wiedzieć więcej, do przeczytania dzisiejszego wpisu.

Wspomniana notatka w NYT dotyczy nowej (w roku 1884!) diety odchudzającej wymyślonej przez niejakiego Mr. Bantinga. Przeciwko niej wypowiedział się nieznany mi dotąd niemiecki profesor Wilhelm Ebstein, który wyraźnie skrytykował nową metodę. Dodam, że W. Ebstein to postać bardzo dobrze znana medycynie, autor diety odchudzającej, o której trochę opowiem poniżej, oraz autor ważnych prac dotyczących leczenia dny moczanowej oraz niestrawności, tuszy i otyłości (w sumie opublikował 237 prac naukowych).
Na marginesie: Czym była tusza? Łatwiej powiedzieć, jak definiowana była w kontekście  otyłości: bo otyłość definiowano jako najwyższy stopień tuszy. Tuszę można by zatem zdefiniować jako nadwagę.

W notatce wspomniano głodówki. Ciekawostką dla mnie jest to, co mówił o nich profesor Ebstein: że prowadzą w równi do zespołu utraty białka (utraty albumin, tj. białek surowicy krwi), jak i tłuszczu. Jak przeczytałam, albuminy są odpowiedzialne za przeciwdziałanie powstawaniu obrzęków. Uważał on, że głodówka jest wręcz gorsza od otyłości, bo prowadzi m.in. do anemii. Oprócz tego za zupełnie nieużyteczne uważał napoje leczące otyłość (szkoda, że nie wiadomo, o jakie napoje chodzi). A co uważał za skuteczne? Ograniczenie jedzenia!!! Dla mnie jest to niesamowite, że już 130 lat temu lekarze wiedzieli, że najlepsza dieta to nieprzesadzanie z ilością zjadanych porcji. Jest to tam bardzo ładnie ujęte, cytując tak mniej więcej: dieta jest jedynym lekarstwem na niewygodę, której przyczyną jest za duża ilość jedzenia. Nie ma tu mowy o otyłości, lecz o niewygodzie. Bardzo mi się to podoba. Widać, nie zawsze trzeba pisać wprost, żeby rzecz zrozumieć.

Teraz wrócę do głównego zagadnienia. Dr Banting proponował dietę opartą na dużej dawce białek, a małej dawce tłuszczów, co mocno krytykował właśnie Ebstein. Wg Ebsteina długotrwałe przyjmowanie dużej ilości białek prowadzi do poważnych chorób. Ponadto Ebstein był autorem diety, w której kluczowy był tłuszcz (przy ograniczeniu spożycia skrobi) i  w której ważne było uśrednione spożycie białka. Ta dieta miała leczyć podstawowe dla Ebsteina schorzenia, czyli: tuszę, otyłość, dnę i niestrawność. Ebstein zalecał spożywanie tłuszczu dobrej jakości (a nawet do zażywania przyjemności w postaci fois gras, oczywiście w umiarze), natomiast Banting nakazywał unikanie tłuszczów, nawet rybich (zezwalał tylko na mięso łososia).

To tyle na temat notatki w NYT. Chcąc poszerzyć wiedzę, poczytałam na temat 
profesora Ebsteina, którego zalecenia bardziej mniej zainteresowały.

Wilhelm Ebstein

Ebstein jest uznawany za ojca LCHF, czyli diety Low Carbohydrate High Fat. Oprócz tego mówi się po nim jako o zapomnianym głosie, który przekonywał, że otyłość, dna moczanowa oraz cukrzyca są dziedzicznymi komórkowo chorobami metabolicznymi. Przyznaję, że to, co teraz piszę, robi na mnie wielkie wrażenie. A jest tego więcej. Znalazłam ciekawy artykuł na temat historii diety nisko węglowodanowej.

Wracając do Ebsteina. Prof. Ebstein uważał, że powrót do zdrowej sylwetki u ludzi otyłych jest raczej wynikiem zmiany nawyków żywieniowych (opartych na zmianie podejścia w psychice) niż wynikiem leczenia w dosłownym znaczeniu tego słowa. Ponadto zaznaczał, że nie powinno się oczekiwać schudnięcia w ciągu kilku tygodni, bo do tego prowadzi dopiero utrwalony reżim. A głodu trzeba unikać. Jak i cukru, który miał budzić wręcz odrazę (dokładnie tak było napisane w jednej z jego książek).

Dieta profesora Ebsteina

Z diety wykluczone zostały wszelkie formy słodkości, ponadto ziemniaki. Chleba można było spożywać od 3 do 3,5 uncji. Natomiast wskazane były warzywa bogate w białko, jak np.:  szparagi, szpinak, kapusta oraz rośliny strączkowe. Bez ograniczeń można było u Ebsteina jeść mięso, jakiekolwiek. W jednej ze swoich książek, co cytowane jest we wcześniejszej notatce, Ebstein pisał: pozwalam na tłusty boczek, tłuste baraninę i wieprzowinę, tłustą wątróbkę. Zalecał też dodawanie szpiku do zupy. I jeszcze do warzyw, aby były soczyste, pozwalał dodawać sos, a dokładnie rozpuszczone masło. Tu kierował się wskazaniami samego Hipokratesa, który zalecał akurat olej sezamowy. Zalecał też przyjmowanie 3 posiłków, czyli: śniadanie, obiad i kolację, a do tego popołudniową herbatę i przekąski. Do obiadu można było wypić 2 do 3 kieliszków wina, piwo tymczasem było dozwolone w niewielkiej, średniej ilości.


Dowiedzmy się teraz, co zalecane było przez Ebsteina na poszczególne posiłki w ciągu dnia:


Śniadanie:
  • duża filiżanka czarnej herbaty bez cukru czy mleka,
  • 2 uncje chleba obficie posmarowanego masłem
Śniadanie miało być spożywane o konkretnej godzinie: 6.30. latem i 7.30. zimą.

Obiad: między 2. a 3. popołudniu
  • zupa, zawsze ze szpikiem,
  • 4–6,5 uncji mięsa gotowanego czy pieczonego,
  • średnia ilość warzyw z pominięciem ziemniaków oraz znikomą ilością cukrowej rzepy


Deser:
  • odrobina świeżych owoców ― sałatki bądź duszonych bez cukru,
  • 2 do 3 kieliszków białego wina,
  • przed winem filiżanka czarnej herbaty bez cukru czy mleka


Kolacja:
  • ponownie czarna herbata,
  • pieczone mięso bądź jaja, szynka z tłustą kiełbaską bolońską, ryba świeża lub pieczona z niewielkim dodatkiem obficie posmarowanego masłem chleba, ponadto ser ze świeżymi owocami
Kolacja powinna zostać zjedzona między 7. a 8. wieczorem.

Niesamowite, prawda? Takie zalecenia znamy ze współczesnych książek, Internetu i innych źródeł, a tu proszę ― już wiadomo, skąd się to wzięło. Nic dziwnego, że Ebstein ostro wystąpił przeciwko zaleceniom Bantinga, ich metody po prostu się wykluczały. Dieta Ebsteina jest bliska temu, co sama uważam za właściwe w odżywianiu, choć przyznaję, że nie bardzo lubię tłuste mięso, zresztą rzadko jem mięso, bo wolę ryby, jednak jego zalecenia uważam za niezwykle trafne. Zastanawia mnie tylko, do kogo były kierowane (pamiętajmy, że autor być Niemcem i tam pracował), bo składniki menu może i były powszechnie dostępne, ale na pewno nie dla wszystkich.

Krótkie podsumowanie


„Corpulence and its treatment on physiological principles”, wydanie angielskie 1884 r., to podstawowa książka Ebsteina o leczeniu tuszy poprzez dietę. Już w przedmowie mamy zapisane wytłuszczonym drukiem, iż jest to dokładna odpowiedź na sposób leczenia otyłości zwany Banting remedy or cure by avoidance of fat. Chyba już wszystko jest jasne ― notatka opublikowana w NYT była bezpośrednią konsekwencją pojawienia się tej książki na amerykańskim rynku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz