wtorek, 7 października 2014

Poruszająca śmierć Anny Przybylskiej, czyli pewna próba dotarcia do wiedzy o raku trzustki

Wczoraj rano usłyszałam w radiu o śmierci aktorki Anny Przybylskiej. Z powodu raka trzustki. Wywarło to na mnie wielkie wrażenie, Anna Przybylska była zaledwie 3 miesiące starsza ode mnie. Na portalach internetowych zaroiło się od tematu raka trzustki, rozmów z onkologami oraz oczywiście komentarzy internautów. A ci, jak wiadomo, zawsze wiedzą najlepiej. Poruszona tym wydarzeniem postanowiłam poczytać na temat przyczyn zachorowalności, możliwości zapobiegania i leczenia raka trzustki. Mam nadzieję, że coś znajdę.


Zacznę od wywiadu RMFFM z profesorem Janem Kuligiem, dyrektorem kliniki chirurgii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. I od razu, żeby była jasność, rak trzustki daje niewielkie zaledwie kilkuprocentowe szanse na przeżycie. Trudno go wykryć, zazwyczaj pacjenci do lekarza przychodzą zbyt późno, kiedy objęty nowotworem jest już cały narząd. Ale można się badać. Profesor poleca najbardziej dostępne badanie, czyli USG, które dobrze odczytane daje rozpoznanie wstępne choroby. Zaznacza jednak, że musi je przeprowadzić lekarz, który wszelkie zmiany wykryje. Potem pacjent powinien być kierowany na kolejne badania. (Tu mały komentarz. W Internecie znajduję wciąż wiele wpisów świadczących o trudności w dostępnie do tego podstawowego badania, jakim jest USG. O innych badaniach, takich jak tomografia i spektroskopia magnetycznego rezonansu jądrowego nie będę już nawet wspominać.) Niestety zwykle choroba przebiega bezobjawowo i może się rozwijać kilka lat. Zdarza się jednak, że choroba sama da o sobie znak. Takim znakiem ma być zachorowanie na żółtaczkę, które pojawia się w początkach choroby (wtedy nowotwór zaatakował głowę trzustki). Do objawów, które powinny niepokoić, należą też nagły spadek wagi ciała oraz nietypowe bóle w podbrzuszu. Szkoda tylko, że nie napisano, o jakich nietypowych bólach mowa. To taki skrót z wywiadu z profesorem Kuligiem.

Słowo jeszcze o równie aktualnej rozmowie z profesorem Pawłem Lampem ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Wypowiedź profesora nie jest tak wyważona jak poprzednia, jest raczej pełna emocji i wyczuwalnego gniewu. Pozwolę sobie zacytować fragment jego wypowiedzi zamieszczony na Wirtualnej Polsce. Rak trzustki - mówiąc najogólniej - może być położony w trzech miejscach: w głowie, w trzonie i w ogonie tego narządu. W przypadku gdy nowotwór jest położony w głowie trzustki, to ten chory najczęściej żółknie. Jeśli ma szczęście to trafi do mądrego doktora, który nim właściwie pokieruje diagnostycznie. Ale jeśli jest - za przeproszeniem - z Koziej Wólki, to go kierują do szpitala zakaźnego, gdzie leży miesiąc, i ten miesiąc jest stracony. Nikt mu tam zapewne tomografii nie zrobi. Podają mu dietetyczne zupki, oznaczają niektóre badania i po miesiącu wychodzi żółty, jak był. Dopiero potem kierują go na tomografię. Ponieważ ten chory w międzyczasie może mieć uszkodzone nerki, to i tomografię boją się zrobić. Na wszelki wypadek robią ją więc bez kontrastu albo z jego małą ilością. Dzięki temu badanie nic nie wykazuje. W związku z tym w chwili, kiedy chory jest jako tako zdiagnozowany, rak jest już dawno nieoperacyjny. Tego fragmentu nie mogę skomentować. Dalej niestety jest jeszcze gorzej.
Uważam, że warto przeczytać ten wywiad. Podaję więc link do strony: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Prof-Pawel-Lampe-dla-WPPL-o-raku-trzustki-w-Polsce-leczymy-najwyzej-10-proc,wid,16486931,wiadomosc.html?ticaid=113935&_ticrsn=3.

Na stronie gastrologia.mp.pl ponownie pojawia się profesor Lampe. Z rozmowy z nim, a raczej pewnego sprawozdania z niej, dowiadujemy się więcej o raku trzustki. I tak: okazuje się, że są takie badania krwi i moczu (badania poziomu amylazy i glukozy we krwi lub w moczu i leukocytów we krwi), które pozwalają zauważyć, że coś z naszą trzustką jest nie tak, jak być powinno. Poza tym znowu USG, tomografia, rezonans, specjalistyczne badania endoskopowe i biopsja. Wcześnie wykrytego raka leczy się chirurgicznie i farmakologicznie.
Niegdyś uważano, że rak trzustki jest chorobą dotykającą osoby po 50. roku życia. Niestety choruje coraz więcej młodych osób, także poniżej 30. r.ż. Co sprzyja rozwojowi raka trzustki? Palenie tytoniu, spożywanie alkoholu, dieta obfitująca w tłuszcze, brak ruchu, otyłość i predyspozycje genetyczne.

Budowa trzustki (pancreas)

Zajrzałam też na portal echirurgia.pl, który podaje konkretne dane na temat raka trzustki. W tym zaskoczyły mnie dane statystyczne, wg których aż 75% nowotworów trzustki to te zlokalizowane w głowie trzustki. W świetle tego, co wyżej pisałam, wynikałoby, że nowotwory te powinny dawać podstawowy objaw w postaci żółtaczki, czyli że aż 3/4 pacjentów powinno być leczonych w początkowym stadium choroby. A jednak tak nie jest. Dlaczego?
W tym artykule napisano także o nieudowodnionym wpływie na rozwój raka trzustki otyłości, kamicy żółciowej oraz nadużywania alkoholu.  Nie zgadza się z tym, co wcześniej pisałam. Ponieważ artykuł mnie zaciekawił, wrzucam tu jego fragmenty.  Nie wszystkie będą zrozumiałe, ale i tak warto się z nimi zapoznać.

Czynniki ryzyka w raku trzustki
  • palenie tytoniu (RT występuje 2 do 3 razy częściej niż u osób niepalących),
  • ekspozycja zawodowa na działanie niektórych czynników chemicznych (benzydyna i β-naftylamina),
  • wrodzone zapalenie trzustki (różniące się od PZT jedynie wczesnym początkiem oraz wpływem czynników genetycznych - gen autosomalny dominujący z niepełną penetracją),
  • wieloletnie PZT,
  • osoby z wieloletnią cukrzycą,
  • pacjenci po resekcjach żołądka,
  • czynniki dietetyczne (nadmierne spożycie tłuszczów),
  • rodzinne zespoły występowania nowotworów,
  • związane m.in. z mutacją genu p16INK4 (inaktywowany w 95% raków trzustki),
  • mutacje K-ras (w ponad 85% wycinków tkankowych),
  • p53 (inaktywowany w 50-70% raków trzustki),
  • DPC 4 (inaktywowany w 50% raków trzustki),
  • BRCA 2 (mutacja występuje w 7% przypadków raków trzustki),
  • inne: CDKN2A, MADH4/SMAFD4/DCP4,
  • zwiększoną predyspozycję do zachorowania na raka trzustki wykazują także osoby obciążone,
  • FAMMM – dziedziczny rak piersi lub jajnika, rodzinny nietypowy wieloznamionowy zespół czerniaka,
  • zespół Peutza i Jeghersa,
  • dziedziczny rak jelita grubego i odbytnicy niezwiązany z polipowatością (HNPCC),
  • rodzinna polipowatość gruczolakowata jelita grubego (FAP).
  • ekspresja czynników wzrostu i nabłonkowego receptora czynnika wzrostu C-erb B-2 i C-erb B-3 – różnorodne kombinacje zmian molekularnych, związane z agresywnością komórek raka trzustki, mogą prowadzić do gwałtownego postępu choroby.


Objawy kliniczne raka trzustki
Częste:
  • bóle u 70% w nadbrzuszu lub w lewym podżebrzu, nasilające się przy leżeniu na plecach, a ustępujące w pozycji siedzącej. Obecność bólu promieniującego do pleców zazwyczaj oznacza nieresekcyjność guza,
  • utrata masy ciała, jako znaczący klinicznie uznaje się spadek o ≥10% masy ciała. Występuje u około 90% chorych,
  • żółtaczka występuje u około 90% chorych w momencie rozpoznania, charakterystyczna się znaczna bezbólowa żółtaczka z świądem skóry.
  • Inne objawy niecharakterystyczne:
  •  
  • nudności, wymioty,
  • biegunki tłuszczowe mogą występować w guzach zlokalizowanych w wyrostku haczykowatym trzustki i powodujących niedrożność przewodu trzustkowego, ale nie przewodu żółciowego wspólnego,
  • zaparcia,
  • wstręt do jedzenia,
  • OZT czasami może być pierwszym objawem raka trzustki.

Rzadkie:
  • nieprawidłowa tolerancja glukozy u około 5%,
  • wyczuwalny palpacyjnie pęcherzyk żółciowy u 10-30% chorych (objaw Courvoisiera lub Blumera),
  • wyczuwalny guz w nadbrzuszu,
  • wędrujące zakrzepowe zapalenie żył (objaw Trousseau), spowodowany wydzielaniem przez komórki raka PAF (czynnik aktywujący płytki) i prokoagulantów,
  • krwotoki żołądkowo-jelitowe,
  • puchlina,
  • spleno- i/lub hepatomegalia.


Kolejny artykuł, który bardzo mnie zainteresował, pochodzi ze strony http://www.roik.pl/chinskie-ziolo-zabija-komorki-nowotworu-trzustki/#more-67773. Rzecz o skutecznym sposobie walki z rakiem trzustki, jakim ma być chińska roślina znana pod nazwami Tripterygium wilfordii, lei gong teng czy thunder god vine. Roślina używana w medycynie chińskiej zastosowana została w badaniach przeprowadzonych na myszach, u których całkowicie zlikwidowano nowotwór trzustki. O badaniach prowadzonych na uniwersytecie w Minnesocie (Masonic Cancer Center) pisano w medycznej prasie amerykańskiej w 2012 roku i podobno badania na komórkach ludzkich miały się wkrótce rozpocząć. Badania, o których pisano, zlecił i zasponsorował amerykański National Institutes of Health. Wyniki przedstawiono w „Translational Medicine” prawie dokładnie 2 lata temu (“A Preclinical Evaluation of Minnelide as a Therapeutic Agent Against Pancreatic Cancer”, 17 OCTOBER 2012, VOL 4, ISSUE 156).
Dokładnie chodzi tu o składnik triptolide, czyli tryptolid, substancję czynną, która wykazała działanie niszczące wobec komórek raka trzustki. Tryptolid hamował rozwój i mnożenie oraz stopniowo powodował umieranie komórek rakowych u chorych myszy. W artykule podano, iż jest to obiecujący środek leczniczy. To tyle. Warto przeczytać artykuł ze strony roik.pl, bo jest on bardzo dokładny i naprawdę można się z niego dużo dowiedzieć na temat działania tryptolidu.
Dodam jeszcze, iż w lipcu 2014 roku American Physiological Society (APS) podało, że przeprowadzono na komórkach ludzkich obiecujące w wynikach badania z użyciem tryptolidu. Informacje znalazłam w artykule „Chinese herbal extract may help kill off pancreatic cancer cells”. Badania wykazały skuteczność tryptlidu w zwalczaniu komórek rakowych i prowadziły do śmierci tych komórek.

Odnośnie trypolidu - warto wpisać jego nazwę do Google, żeby znaleźć wiele ciekawych informacji po polsku. Sama mam nadzieję, że to nie koniec doniesień na temat tryptolidu, może nawet wkrótce usłyszymy o leku na nim opartym?