Syrop glukozowo-fruktozowy ― dla
mnie to niekończący się temat. Od kilku lat słyszę zewsząd, jaki to szkodliwy
produkt, jak to niszczy mój organizm. Brakuje mi jednak rzeczowych danych. Nadeszła pora, by samemu poszperać. Dziś o nim ze strony czasopisma The American Journal of
Clinical Nutrition, które bardzo lubię czytać. Przeczytałam tam artykuł Straight talk about high-fructose corn
syrup: what it is and what it ain't autorstwa dra Johna S. White’a, chemika od wielu lat zajmującego się badaniem
słodzików, eksperta od syropu z wysoką zawartością fruktozy.
Co to jest syrop glukozowo-fruktozowy?
Zacznijmy
od nazwy ― w Ameryce nazywa się go tak: High Fructose Corn Syrup (powszechnie
używa sie skrótu HFCS), czyli po naszemu wysoko fruktozowy syrop kukurydziany. W
Europie mówimy o nim syrop glukozowo-fruktozowy bądź fruktozowo-glukozowy, oraz
izoglukoza. Kilkakrotnie wnioskowano w Ameryce o zmianę nazwy na syrop
kukurydziany, ale administracja odpowiedzialna za żywność odrzuciła wszystkie
wnioski.
Składa
się w 24% z wody, reszta to cukry w różnych proporcjach.
Występują 3 rodzaje
syropu:
1)
HFCS 55, który zawiera 55% fruktozy i 42% glukozy, wykorzystywany jest głównie
w napojach bezalkoholowych, tzw. soft drinks ― określa się go w Europie nazwą
syrop fruktozowo-glukozowy;
2)
HFCS 42, 42% fruktozy i 53% glukozy, stosowany do słodzenia napojów
(beverages), płatków, gotowych ciast i żywności przetworzonej ― ten w Europie
określa się jako syrop glukozowo-fruktozowy;
3)
HFCS-90, 90% fruktozy i 10% glukozy, używany w bardzo małych ilościach, głównie
do uzyskania HFCS 55.
Zapomniałam
najpierw podać, że informacje pochodzą z Wikipedii, a artykuł, który czytałam,
jest rzeczowy i posiada bogatą bibliografię.
Skąd się wziął i do czego służy?
Syrop
z kukurydzy zaczął być powszechnie stosowany na świecie (a właściwie w Ameryce)
w latach ’70 XX wieku (głównie w napojach energetycznych i innych gazowanych),
gdy zauważono, jak łatwo go stosować i jak jest tani. Wyprodukowano go już w
1957 roku, badania kontynuowano w latach ’60. Na początku nie można było
wprowadzić go do masowej produkcji, gdyż do jego produkcji potrzebny był szkodliwy arsenian (nie podano, o jaki
dokładnie arsenian chodzi, a jest ich kilka) ― pomogli Japończycy, którzy
uzyskali syrop bez użycia arsenianu. Pod koniec lat ’60 wprowadzono na rynek
pierwszy produkt słodzony syropem z kukurydzy. A obecnie uważa się za jeden z najważniejszych
środków spożywczych w historii. A kto go używa? Dobrzy znajomi wszystkich ludzi
na świecie ― koncerny Coca-Cola i Pepsi ― od 1984 roku słodzą nim napoje
produkowane na rynek amerykański. Ponoć tylko tam, reszta świata ma pić kolę z
cukrem.
Teraz
trochę danych statystycznych: otóż przeciętny Amerykanin w 1999 roku spożywał
aż 17 kg syropu glukozowo-fruktozowego, w 2012 roku 12,3 kg (a dodatkowo cukru
17,7 kg). Wydaje się, że całkiem dużo.
Do czego doszedł dr White?
Wniosek dra White’a jest jeden i
oczywisty: nie ma żadnych dowodów na to, że syrop glukozowo-fruktozowy wpływa
bezpośrednio na wzrost wagi, że powoduje otyłość. Podkreśla on, że winne jest
raczej zbyt duże spożycie cukrów w stosunku do ich spalania. Podaje, że od lat ’80 pojawiają się zarzuty wobec
syropu, iż jest szkodliwy dla zdrowia, tj. niekorzystnie wpływa na metabolizm.
Czy syrop z kukurydzy jest
odpowiedzialny za wzrost otyłości u ludzi?
Teza
o bezpośrednim wpływie syropu na wzrost otyłości wśród Amerykanów pojawiła się
w piśmiennictwie medycznym w 2004 roku. Statystyki pokazują, że w latach 1970-2005
spożycie kilokalorii w Stanach wzrosło o 24 %, w tym czasie o 5 % wzrosła
procentowa ilość tłuszczów w spożywanych produktach i to ona ma być bardziej od
dodawanych cukrów odpowiedzialna za wzrost otyłości. Okazuje się, że przez
pewien czas fruktoza była jedynym środkiem słodzącym dodawanym do napojów
energetycznych dla sportowców ze względu na niski indeks glikemiczny, ale
ponieważ powodowała zaburzenia pracy układu trawiennego (bóle podczas trawienia),
zaczęto dodawać do tych napojów glukozę, dzięki której zniwelowano te
dolegliwości. Ponoć o trudnościach związanych z trawieniem fruktozy wiadomo od
dawna, kiedyś nawet prowadzono badania na zwierzętach i na ludziach. Z danych
statystycznych wychodzi, że obecnie (chyba chodzi o 2008 rok, bo wtedy
opublikowano artykuł) w Ameryce fruktozowy syrop kukurydziany stanowi połowę
wszystkich słodzików dodawanych do żywności, tymczasem ogólnie na świecie tylko
8 %. Do żywności dodaje się go nie tylko dlatego, że jest tani (tak twierdzi dr
White), ale także dlatego, że konsument nie wyczuwa różnicy między sacharozą a
syropem dodanym do napojów i jedzenia. Są jeszcze oczywiście przyczyny czysto
chemiczne, ale dla mnie mało istotne, więc o nich nie piszę.
Nie ma żadnych dowodów naukowych na
wpływ syropu z kukurydzy na wzrost otyłości
Na
koniec wracam jeszcze raz do końcowego wniosku dra White’a: nie ma żadnych
dowodów na to, że słodzik znany u nas pod nazwą syrop glukozowo-fruktozowy ma
jakikolwiek związek bezpośredni ze wzrostem otyłości w Stanach i reszcie
świata.
Co ja na to?
Dla
mnie ten cały wywód jest zaskakujący, gdyż wiele czytałam na temat związku jego
spożycia z otyłością, przekonałam siebie, że to fakt, i teraz żyję w
przekonaniu, że ten syrop to najgorszy słodzik na świecie. Dodam jeszcze, że
nie szukałam informacji na temat ewentualnych związków autora artykułu z jakąś
korporacją produkującą syrop bądź produkty na nim oparte. Warto zwrócić uwagę
na datę powstania artykułu, bo od jego ukazania się minęło już 7 lat i może
natknę się na późniejsze badania wskazujące na jednak bezpośrednie powiązanie
między syropem a otyłością. Na pewno dam znać, jeśli coś takiego znajdę.
Sama na razie będę się dalej wystrzegać kupowania i
spożywania produktów, w których składzie znajduje się syrop
glukozowo-fruktozowy, i będę szukać dalszych informacji na jego temat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz