czwartek, 9 lipca 2015

"Western diet", czyli krótko o zachodnim stylu żywienia i jego wpływie na zdrowie człowieka oraz o fascynującej wiedzy o kwasie palmitynowym

Od kilku tygodni jestem na bieżąco z informacjami mówionymi i pisanymi podawanymi przez sieć CNN. Wszystko tam jest dla mnie fascynujące, lecz wciąż najważniejszy jest temat odżywiania. Dziś wreszcie miałam czas i przeczytałam spokojnie artykuł, a właściwie dłuższą notatkę o "Western diet", czyli o zachodnim stylu odżywiania, o czym w skrócie poniżej.


Słowem wstępu


O tym, że odżywianie oparte na tłuszczach nasyconych i cukrze rafinowanym szkodzi organizmowi człowieka, słyszeli na pewno wszyscy. Wg danych Światowej Organizacji Zdrowia za 2014 rok na świecie było ponad 600 mln ludzi otyłych, a 2 miliardy światowej populacji stanowili ludzie z nadwagą. Co należy podkreślić, wskaźnik wagi nie łączy się bezpośrednio z odżywieniem organizmu, a wręcz przeciwnie  z niedożywieniem. Paradoksalnie przejedzenie (dosłownie tak należy rozumieć przyjmowanie więcej jedzenia, niż wydatkujemy) prowadzi do niedożywienia. Jak to możliwe? Odpowiedź jest bardzo prosta: odżywienie zależy od tego, co jemy, a nie od tego, ile jemy. 

Co dokładnie znaczy "Western diet"?
Znowu prościzna: 1) tłuszcze nasycone rafinowane, 2) rafinowane cukry, 3) białko zwierzęce i 4) brak błonnika. Gdy do tego dodać brak ruchu, mamy niedożywienie połączone z nadwagą. Ale nie na to chcę zwrócić uwagę.

"Western diet" a odporność organizmu


Ważniejsze jest coś innego. Wg badań prowadzonych w amerykańskim National Institute of Allergy and Infectious Diseases nadmierne spożycie wymienionych składników diety zachodniej prowadzi do obniżenia odporności organizmu. W szczególności chodzi o nadmierne spożycie fruktozy i kwasu palmitynowego. Ten kwas palmitynowy to organiczny kwas tłuszczowy nasycony pochodzący z żywności roślinnej i zwierzęcej, który zakłóca pracę mózgu. Efekt jest taki, że nasz mózg nie dostaje we właściwym momencie informacji, że żołądek jest pełny, co prowadzi do przejadania. (Informacje pochodzą ze strony roik.pl, gdzie często zaglądam.) O kwasie palmitynowym napiszę jeszcze poniżej, bo taką wiedzę trzeba powtarzać.
W artykule podany został przykład obrazujący zależność między pożywieniem a odpornością: kwas palmitynowy bywa przez organizm mylony z bakterią E.Coli. Organizm zaczyna walczyć z bakterią, co prowadzi do stanu niewielkiego zapalenia. Wg naukowców w momencie rzeczywistego ataku chorób na organizm komórki obronne nie są wystarczająco gotowe do obrony. Organizm jest osłabiony przez walkę z intruzem, który naprawdę nie istniał. Kiedy komórki są już gotowe do walki, to walka ta jest mniej skuteczna, bo przeciwnik zdążył się już rozpanoszyć w organizmie. 
Druga rzecz, którą należy podkreślić, to wpływ na organizm żywności przetworzonej. 

Żywność przetworzona a odporność organizmu


Także i to wiedzą wszyscy: odporność organizmu zaczyna się w jelitach. Przeczytałam, że dobroczynnych bakterii trawiennych w ludzkim organizmie jest aż 1 kg. Kontrolują one wszystkie stany zapalne. Jednak w przypadku spożywania żywności przetworzonej nie mają one szans przeżycia. Niestety nie wyjaśniono tego mechanizmu niszczenia pożytecznych bakterii. Mimo to wywołuje to we mnie przerażenie. Mam nadzieję, że znajdę gdzieś dokładniejsze informacje, bo sprawa warta jest zainteresowania.

"Western diet" a rak


Nie sposób o tym nie napisać. Mimo iż nie znamy bezpośrednich przyczyn powstawania nowotworów, to myślę, że można próbować określić czynniki pośrednie. Do tych zaliczam żywność. Jestem przekonana, że to, co jemy, wpływa na nasze zdrowie i może przyczyniać się do zachorowania na tak poważne choroby, jak nowotwory. Podobnie napisano w artykule w CNN, do którego się odwołuję. 
Badania naukowe łączą bezpośrednio dietę zachodnią ze wzrostem zachorowań na nowotwory jelita grubego oraz prostaty. Wykazują, że mężczyźni na diecie zachodniej są 2,5 razy bardziej narażeni na śmierć z powodu tych chorób. Jest to związane z niszczeniem flory bakteryjnej, o czym pisałam powyżej. 
Przytoczę tu przeprowadzone przez Amerykanów badania. Porównano wyniki badań 2 grup mężczyzn: pierwszą stanowili Afrykańczycy z Afryki Południowej, drugą amerykańscy Afrykańczycy (w oryginale African Americans). Grupy różniły się dietą. Wynik jest porażający Afrykańczycy na diecie zachodniej są 50 razy bardziej narażeni na rozwój raka jelita grubego. W artykule dodano, że badacze wyeliminowali w grupie amerykańskich Afrykańczyków ewentualne przypadki, w których na rozwój tego nowotworu wpłynąć mogły geny. Podkreślono też, że oczywiście "Western diet" nie jest jedyną przyczyną powstawania raka jelita grubego.

"Western diet" a cukrzyca typu II


O tym także trzeba napisać. Naukowcy nie mają wątpliwości, że dieta jest podstawowym czynnikiem wpływającym na rozwój tej choroby. W roku 2014 na świecie były 374 miliony osób chorych na cukrzycę typu II. Wydaje się, że nie trzeba tego komentować, bo liczba ta mówi za siebie. Ryzyko zachorowania na cukrzycę jest wprost proporcjonalne do wzrostu wagi, a ta jest najczęściej wynikiem braku ruchu i niewłaściwej diety.

O co chodzi z kwasem palmitynowym?


Niby kwas tłuszczowy jak inne podobne nasycone. Ale jednak zupełnie inny i warto na niego zwrócić uwagę. Mimo iż bardzo ciekawe napisała o nim Anna Błońska (czytałam w roik.pl, łatwo to znaleźć), to ja część informacji powtórzę. Przy okazji sama to sobie utrwalę. 
Kwas palmitynowy sprawia, że nasz mózg ignoruje ważne dla niego informacje o wydzielaniu hormonów odpowiedzialnych za nasycenie: insuliny i leptyny i zamiast zarządzić koniec posiłku, nie robi nic. To znaczy, że mimo iż jesteśmy już najedzeni, jemy dalej. Prowadzi to do przejedzenia.
Kwas palmitynowy został wyizolowany ok. 1800 roku z tłuszczu palmowego, potem odkryto go w maśle, mleku, żółtym serze, wołowinie, tłuszczu kakaowym (w tych składnikach jest aż 25 %), a także np. w oliwie z oliwek. Jest także w mleku matki i jest go 20-25 %. W oliwie jest go najmniej 14 %. A w oleju palmowym najwięcej  45 %. 
Wyniki badań amerykańskich, ogłoszone w 2014 roku, wykazały, że kwas palmitynowy jest o wiele szkodliwszy dla mózgów męskich (piszę tak ogólnie, bo badania prowadzono na myszach), które nie są chronione przez estrogeny. Eksperyment prowadzono przez 16 tygodni, podając w tym czasie wszystkim myszom jedzenie zarazem tłuste i wysoko węglowodanowe, bo chodziło o to, by było podobne do ludzkiego junk food. Po tym czasie myszy zbadano. Badania wykazały zmiany zapalne tylko w mózgach męskich. Te zmiany w mózgu wiązały się bezpośrednio z podatnością na choroby serca i cukrzycę. Badacze wnioskują, że mózgi żeńskie są chronione przed zapaleniem przez estrogeny. Stąd wg nich ma wynikać podatność na tycie i choroby z nim związane u kobiet po menopauzie. 
W 2014 roku miały się rozpocząć badania na ludziach, ale nie znalazłam żadnych informacji o przebiegu i wynikach takich badań. Te ostatnie informacje uzyskałam z rozmowy ABC Science z Dr Deborah Clegg, która jest autorką badań.

Moje uwagi 


Kiedy czytam takie rzeczy, to rodzi się we mnie złość, że o tym nie uczą w szkole. Że nie krzyczą o tym w dziennikach telewizyjnych (co prawda nie oglądam żadnych polskich wiadomości, ale wiem od osób, które są na bieżąco, że takiej wiedzy się tam nie przekazuje). Jest we mnie silna potrzeba, żeby wiedzieć coraz więcej o tym, jak żywność wpływa na mój organizm, i chciałabym, żeby wszyscy na świecie też chcieli wiedzieć. Pod artykułem w CNN nie ma żadnego komentarza, czy to znaczy, że to nie jest ważne? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz